podróże
Blog > Komentarze do wpisu
14-15.07.2011, Sri Lanka, Katargama

Po leniwych dniach spedzonych na plazy przyszedl czas na ogladanie pielgrzymkowej goraczki. Kataragama na co dzien to dosc senne prowincjonalne miasteczko. Na dziesiec dni poprzedzajacych lipcowa pelnie ksiezyca rokrocznie przekasztalca sie w wielkie centrum religijnego mistycyzmu. Z calego kraju wedruja strumyczki pielgrzymow by w Katargamie zlac sie wielki tlum. Cale miasto, parki, teren kilku swiatyn zamieniaja sie w ogromne koczowisko gdzie ludzie spia, jedza i oczywscie oddaja sie roznym relgijnym praktyka. Skrajna ich forma jest zadawanie sobie bolu. W rytm monotonnie mamarotanego slowa - oddania sie bogu “wybraniec” eksperymentuje na sobie skutecznosc roznych drobnych ostrzy. Najczescie przebija sobie oba policzki na wysokosci ust dluga szpila zakonczona trojzebem (symbol boga Siwy). Potem wbijaja mu w skore plecow kilka hakow, do ktorych przywiazuje sie kilkumetrowe linki. Ich konce, niczym lejce pociagowego zwierza, bierze w rece jeden z uczestnikow tej dziwnej praktyki. Inna forma jest wbicie sobie w ramiona, bark i klatke piersiowa mnostwa igiel. i obowiazkowych hakow w plecach. Tak potraktowani wybrancy zaczynaja sie oddawac rytmicznemu tancowi, w trakcie ktorego wydaja sie wpadac w rodzaj transu – choc moj sceptyczny umysl troche przeciw temu protestowal. Podejrzewalem, ze miast transu bylo to jego udawanie, bo wszyscy tak sobie to wyobrazaja. Wiec naszpilowany czlowiek wchodzi w przypisana mu role. Ale moze sie myle…

Potem czlowiek z hakami w plecach, jego “woznica”, tlumek rodziny tworzyli cos w rodzaju malego korowdu i plasajac ruszali w strone swiatyni. Towarzyszyla im kilkuosobowa, ale halasliwa kapela trebaczy i bebniarzy.

Nakluwanie sie, przebijanie i inne samookalecznie – najczescie bardzo powierzchowne i nie powodujace krwawienia – na widzu robia wrazenie. Troche krecimy glowa z niedowierzaniem, czasami odrobine scierpnie nam skora (wlasna i absolutnie nieprzebita). Ale w gruncie rzeczy to kwestia kulturowej aprobaty pewnych praktyk. U nas w Europie ludzie nagminnie dokonuja podobnych czynnsc (samookaleczen) – choc z zupelnie innych powodow - dla umieszczenia, czasami w najdziwiejszych miejscach swojego ciala, roznych ozdob – kolczykow, gwozdzi…

Poznym wieczorem w wiodacej przed swiatynia aleji odbywala sie wielka parade barwnie przebranych tancerzy, kapel, przystrojonych sloni i pewnie symboli religijnych, ale te ginely w naszych oczach w kolorowym pochodzie. I moze dlatego parada bardziej kojarzyla sie nam z brazylijskim karnawalem niz religijnym przezyciem.

Ciekawostka tego miejsca jest swoista koegzystencja trzech religii. Pielgrzymi to wyznawcy hinduizmu, a swiatynia poswiecona jest jednemu z licznych bogow hinduistycznego panteonu. Na tylach ich swiatyni jest zbudowane jest buddyjskie sanktuarium. Pielgrzymi odwiedzali oba przybytki i solidarnie oddawali hold hinduistycznym bogom i Buddzie. Nie ma w tym zreszta nic zaskakujacego bo taka praktyka funkcjonuje w sasiednich Indiach. Pikantne bylo to, ze w jednym z rogow swiatynnego prostokata wznosil sie meczet, w ktorym wyznawcy Proroka intensywnie oddawali sie swoim modlom otoczeni oceanem hinduistycznych pielgrzymow…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


¶roda, 20 lipca 2011, jacekstefanski

Polecane wpisy